Michał Mroczek

niedziela, 15 czerwca 2014

Bieszczady - Tarnica, Halicz i Rozsypaniec


Bieszczady to góry magiczne. Każdy kto miał okazję chodzić po nich pewnie to potwierdzi. Tym, którzy się zastanawiają powiem - nie traćcie czasu, jedźcie w Bieszczady. Zakochacie się od pierwszego widoku. Właśnie z tego powodu chciałbym przybliżyć kilka szlaków i szczytów, które zdecydowanie warto przemierzyć i zdobyć. Moja pierwsza propozycja będzie dotyczyła najwyższego szczytu tego pasma (po polskiej stronie) - Tarnicy 1346 m.n.p.m. i okolicznych wierzchołków zamykających pętlę z Wołosatego do Wołosatego.

poniedziałek, 19 maja 2014

Każdy ma swoje Widmo Brockenu

Dzisiaj mija pierwsza rocznica śmierci mojego Przyjaciela i towarzysza górskiego Radka Zadykowicza. Radek zawsze twierdził, że w górach jest Jego dom i właśnie tam czuje się najlepiej, tam też stracił swoje życie. Pewnie dzisiaj robi to co tak bardzo kochał - przemierza kilometry szlaków górskich i zdobywa niezdobyte wierzchołki. Ktoś kiedyś powiedział, że z gór jest bliżej do Boga, więc mocno wierzę w to, że Radek ma otwarte drzwi do Raju.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Alpy Julijskie - Słowenia

Często przed snem leżę z zamkniętymi oczami i maszeruję po górskich szlakach. A wy? Często zdarza się wam bujanie w górskich obłokach? Kiedy tak leżę, pierwszymi obrazkami z gór jakie przychodzą mi do głowy są Alpy Julijskie. Zastanawiacie się dlaczego właśnie te góry, a nie na przykład Tatry? Odpowiedź jest dość prosta. Dlatego, że to właśnie one zapadły w moim sercu najbardziej.


W Alpach Julijskich po raz pierwszy miałem okazję być w 2011 r., kiedy to wybraliśmy się wraz z Radkiem i Bronkiem na wrześniowo-październikowy urlop. Zgodnie ze wszystkimi opisami na forach, szykowaliśmy się na warunki jesienno-zimowe, ponieważ właśnie w tym czasie bardzo często pojawia się tam pierwszy śnieg.

piątek, 4 kwietnia 2014

Wypad w Tatry na Krokusy

Każdego roku, gdy tylko zbliża się wiosna wielu miłośników Tatr zakasa rękawy i myśli o wyjeździe w góry. Głównym powodem, choć pewnie nie jedynym, są podhalańskie krokusy, które wychodzą spod ziemi, aby cieszyć swoim urokliwym widokiem.


W zeszłym roku, tj. 2013 zabraliśmy się z grupą przyjaciół właśnie po to, aby podziwiać te kwiaty, pięknie komponujące się z otoczeniem górskim. Wyjazd ten z góry był okrzyknięty mianem "Krokusów", więc o ostrym napieraniu górskim nie było mowy. Chcieliśmy przede wszystkim nacieszyć swoje oczy i dusze, porobić trochę zdjęć i miło spędzić czas :)

piątek, 28 marca 2014

Zimowe wejście na Rysy - marzec 2013


Wciąż wracam pamięcią do zeszłorocznego zimowego wejścia na Rysy 2503 m.n.p.m.. Powodów jest kilka. 


Przede wszystkim był to ostatni poważny wypad w góry z moim przyjacielem ś.p. Radkiem. Dodatkowo nasze wejście zakończyło się sukcesem i wciąż pamiętam ile radości sprawiło nam zdobycie tego wierzchołka o tej porze roku. Pamiętam również, że obaj stwierdziliśmy, iż to wejście kosztował nas dużo więcej siły i energii niż rok wcześniej zdobywany najwyższy szczyt Austrii - Grossglockner 3798 m.n.p.m. W końcu było to nasze pierwsze zimowe wejście na ten szczyt. Być może w przyszłości opiszę jeszcze w szerszym ujęciu ten wyjazd, lecz dziś zapraszam do przeglądania zdjęć.

środa, 26 marca 2014

Rysy 2503 m.n.p.m. w jeden dzień i dwie noce




Czy wyjazd w góry musi być równoznaczny z zaplanowanym urlopem? Czy górski wypad musi kosztować kilkaset złotych? A co w sytuacji, gdy dopadnie nas głód górskiego powietrza w chwili, kiedy nie mamy ani za dużo czasu, ani też pieniędzy? Czy warto męczyć się w miejskiej dżungli i tłumić swój popęd do górskiej wędrówki? Udowodnię Wam, że nie.


Pewnego dnia, był to czwartek, poczułem nieodpartą chęć wyjechania w góry. Pech chciał, że w tym czasie nie mogłem zaplanować sobie dłuższego wolnego, a i z kasą było krucho. Kiedy wróciłem z pracy do domu postanowiłem wziąć mapę Tatr do ręki i pojeździć sobie palcem po górskich szlakach. Myślałem, że obcowanie z górami w takiej wersji przynajmniej w części zaspokoi moją potrzebę. Nic bardziej mylnego.

niedziela, 23 marca 2014

Borówkowa Góra na niedzielną wycieczkę

Podczas mojej ostatniej wizyty w domu rodzinnym, w Nysie, udało mi się namówić rodziców do wspólnego, niedzielnego wypadu w góry (02.03.2014). Nie mieliśmy dużo czasu na wędrowanie po szlakach, lecz chęć zdobycia jakiegokolwiek szczytu była we mnie olbrzymia. Znając możliwości czasowe, a także zaprawienie górskie moich rodziców, postanowiłem wybrać naprawdę fajny szczyt, na którym byłem już wielokrotnie. Wiedziałem, że zdobycie go będzie dla nas wszystkich przyjemnością, czasem spędzonym na świeżym powietrzu, a przede wszystkim wykorzystaniem pięknej, słonecznej pogody.


Borówkowa Góra 900 m.n.p.m. (czes. Borůvková hora) to szczyt leżący na granicy polsko-czeskiej, w Górach Złotych. Jadąc z Nysy najlepiej jest kierować się na Paczków, a na jego wysokości odbić w kierunku południa na przejście graniczne Bily Potok.W Javorniku należy obrać kierunek zachód i kierować się na Lądek Zdrój. Tak też zrobiliśmy.